Tłumaczenie

08-03-2010 od Zostaw odpowiedź »

Biuro tłumaczeń to kompania, jaką niejaki Jan Brzdęk ryzykował otworzyć w sławnym i szerokim Krakowie. Tłumaczenia jak to w naszym względnie różnorodnym (pod względem kultury i historii) i pięknym kraju jest, nie miał swobodnie – i to od samego początku. Po pierwsze musiał pozapłacać licznym „ moralnym” placówkom rządowym, które „ popierały” mu w wielu newralgicznych rzeczach. Następnie wszelkiego rodzaju zezwolenia jak również urządzanie rzeczy powiązanych z taksami „ zbawiennej” Unii Europejskiej”. Pomimo tego, ze sam miał świetne wykształcenie tłumacza, potrzebował wielu odrębnych robotników porozumiewających się w takich językach jak włoski, skomplikowany francuski oraz ewidentnie niemiecki. To była chyba jedyna komfortowa i zacna sprawa, bowiem na jego elektroniczną skrzynkę pocztową wpłynęły dziesiątki podań o robotę wraz z lojalnymi CV ludzi, którzy ukończyli filologię na porządnych a także lubianych studiach, dodatkowo współcześnie szukali posady w ogóle lub roboty o korzystniejszych stawkach.

Reklama

Komentarze wyłączone.